2009-03-06

Polemika z Gazetą Wyborczą


W czwartek 5 marca br. szczecińska Gazeta Wyborcza w materiale zatytułowanym "Koszalin chce (prawie) dostępu do morza" napisała:

Jamno i Łobusz chcą przyłączyć do miasta radni Koszalina. Prezydent Mirosław Mikietyński skierował w tej sprawie pismo do ministra Grzegorza Schetyny. Przyłączani są przeciw.

Bój toczy się o 15 km kw. terenu z dostępem do jeziora Jamno, które od morza oddziela jedynie Mierzeja Jamneńska. W obu sołectwach mieszka niespełna tysiąc osób.

O podjęciu starań o przyłączenie tych wsi do Koszalina zdecydowała rada miasta. Z kolei radni gminy Będzino, do której należą obie wioski, przegłosowali kontruchwałę. Nie zgadzają się na zmiany administracyjne. Nie chcą tego też mieszkańcy obu wiosek - z 90 osób z Łabusza i Jamna, które uczestniczyły w konsultacjach, 77 głosowało przeciwko pomysłowi. Mimo to pismo w sprawie przyłączenia trafiło, za pośrednictwem wojewody, do MSWiA.

- Mamy koncepcję zagospodarowania tych terenów. Nie będzie tam przemysłu. Chcemy rozbudować drogi, na co bez przyłączenia nie stać gminy Będzino - wyjaśnia Piotr Jedliński, sekretarz Koszalina.

Jeśli MSWiA się zgodzi i wniosek przejdzie przez Sejm, Koszalin może być większy od stycznia 2010 r.
Jesteśmy realistami i nie oczekujemy, że reakcje miast morskich - Szczecina, Kołobrzegu czy Darłowa - będą przychylne morskim aspiracjom Koszalina. Można zrozumieć niepokój nielicznych osób w Szczecinie, które ten problem w ogóle interesuje. Jednak nierzetelność, na jaką pozwolił sobie autor używający skrótu "mpr" po prostu nas poraziła. W związku z tym, jeden z naszych kolegów udzielił na forum GW następującej odpowiedzi:

Przykro mi to pisać, ale artykuł po prostu kompromituje dziennikarza. Od razu zaznaczam, ze nie przepadam za panem Mikietyńskim i wielokrotnie dawałem temu wyraz w dyskusjach m.in. na tym forum.

Już w samym pytaniu ukryta jest drwina. "Koszalin chce (prawie) dostępu do morza". Prawie? To niech Pan Redaktor gazety szczecińskiej uprzejmie przyjmie do wiadomości, że Szczecin leży 100 km od morza, zaś Koszalin 5 kilometrów. Taki Hamburg natomiast, wielkie miasto portowe, leży od morza nawet jeszcze dalej niż Szczecin - 120 km. Jezioro Jamno połączone jest z morzem, więc uzyskanie dostępu do Jamna oznacza bezpośrednie uzyskanie dostępu do morza. Gwoli przypomnienia - Wenecja też nie przylega bezpośrednio do morza, ale oddzielona jest od niego laguną. To samo dotyczy największego portu włoskiego - Genui.

Nie jest prawdą, że mieszkańcy Jamna i Łabusza są przeciw przyłączeniu. Z prostego powodu - Jamno to praktycznie dzisiaj dzielnica Koszalina, większość mieszkańców pracuje w Koszalinie, a nawet jest z Koszalina. Frekwencję rzędu 5 procent podczas głosowań za przyłączeniem gmin Jamna i Łabusz do Koszalina, można zinterpretować tylko w jeden sposób - jako przyzwolenie mieszkańców na połączenie z Koszalinem, które i tak już jest faktem. Gdyby jednak przyjąć sposób myślenia redaktora GW i uznać, że frekwencja nie ma znaczenia, bo ważna jest ilość oddanych głosów, to głosowania wygrał Koszalin, ponieważ w referendum koszalińskim znacznie więcej osób (mimo jeszcze niższej frekwencji) opowiedziało się za połączeniem z Jamnem i Łabuszem. Nie podejrzewam jednak GW o to, że uznają frekwencję rzędu 5 proc. za przesądzającą, skoro to przecież GW podczas ostatniej kampanii wyborczej do Sejmu prowadziła wspólnie z TVN i Fundacją Sorosa akcję profrekwencyjną, która zawstydzała osoby nie uczestniczące w głosowaniach, a nawet zachęcała do tego, żeby schować babci dowód.

I wreszcie sprawa ostatnia - historia. Jamno po prostu zawsze należało do Koszalina, a Koszalin od XIV wieku miał swoją flotę i był członkiem Hanzy. W 1446 roku Koszalin stoczył bitwę lądową z Kołobrzegiem o panowanie w środkowej części wybrzeża pomorskiego, która przeszła do historii jako bitwa pod Tatowem, a którą wygrał Koszalin. Jeszcze w 1860 roku Koszalin posiadał flotę. Do 1945 roku Koszalin miał dostęp do jeziora Jamno. Nikomu po prostu nie przychodziło do głowy, żeby odciąć duże miasto od dużego jeziora, które widać z okien Koszalina. Dopiero PRL-owscy planiści w Warszawie, posługujący się linijką i ołówkiem, nie znający stosunków geograficzno-przyrodniczych i społecznych na Pomorzu, wyrysowali linię oddzielającą Koszalin od Jamna, w stylu tow. Stalina wytyczającego kanał Biełomorski. Powtarzam - Jamno należało do Koszalina przez około 650 lat na 740 lat jego istnienia jako miasta.

Byłbym wdzięczny Panu Redaktorowi gdyby uwzględnił te FAKTY i przestał wypisywać dyrdymały wprowadzające opinię publiczną w błąd.

Z poważaniem
Krzysztof Wojnicki
Niestety, na forum nie pojawiła się żadna godna uwagi odpowiedź, chociaż liczyliśmy na wypowiedzi zarówno mieszkańców Szczecina, jak i dziennikarza - autora artykułu. Jak widać, w Szczecinie dziennikarzom łatwiej szydzić, niż podejmować rzeczową polemikę. (sw)


(1kB)
Koszalin 2009 | www.komk.ovh.org | Komitet Obywatelski Miasta Koszalina